Monthly Archives: Styczeń 2012

prymitywizm.art

Zwykły wpis

Tak po prostu. Wisi sobie w przedpokoju, nikomu nie wadzi, a nawet chwilami fajnie wygląda 🙂 Kółeczka drewniane do kolczyków na płótnie. Może powinnam zacząć prowadzić zajęcia z przedszkolakami 😉

Reklamy

drewniane tabliczki

Zwykły wpis

Dziś w ramach relaksu i odpoczynku, zrobione przy dobrym popołudniowym filmie, niezobowiązujące tabliczki – na drzwi, na ścianę, na szafkę lub jak kto woli – na klamkę.

pudełko z zegarem – decoupage krok po kroku

Zwykły wpis

Oryginalne piękne drewniane angielskie pudełko przerobimy zaraz na zegar:) No, może nie tak zaraz, ale taki jest zamysł.

W tym celu, na samym początku, wysokiej klasy sprzętem wiercącym  wiercimy pośrodku wieczka dziurkę na mechanizm zegarowy.

W następnej kolejności malujemy całe pudełko na niebiesko. Nie musi być równo ani w jednolitym odcieniu, bo za chwilę i tak będziemy malować je na biało… I bynajmniej nie chodzi o zamalowanie logo 😉

Po wyschnięciu przecieramy brzegi, kanty i inne dowolnie wybrane miejsca świecą.

Później malujemy na biało.

Miejsca przetarte świecą trzeba będzie po wyschnięciu farby przetrzeć papierem ściernym. Uzyskamy w ten sposób efekt „przetarcia” lub „nadgryzienia zębem czasu” pudełka, tzw shabby shic. Po zrobieniu przecierki można zacząć ozdabianie. Ja wybrałam oszczędny motyw retro-zegarowy z delikatnego papieru ryżowego.

Po naklejeniu motywu czekamy, aż wyschnie. Smarujemy ponownie klejem, znowu czekamy i lakierujemy (2-3 warstwy lakieru akrylowego matowego lub półmatowego). Po wyschnięciu lakieru zamontowałam zegar. I gotowe 🙂

historia stolika kuchennego

Zwykły wpis

Stolik kuchenny w stanie agonalnym przywędrował ze mną z poprzedniego mieszkania. Jego wiek szacuję na jakieś osiemset lat. Był wielokrotnie malowany, rysowany, kopany, dziurawiony gwoździami, a blat częściowo gustownie obity miał blachą. Wandalizm w najczystszej postaci.

Farbę olejną potraktowałam opalarką, a blachę zdjęłam. Moim oczom ukazał się blat z pięknych desek, z tajemniczą dziurą mniej więcej na środku.

Stare wysuszone drewno przyjęło chyba z sześć warstw farby.

Potem już tylko wybór motywów i to co tygryski lubią najbardziej – kompozycja, klej i lakier 🙂

początki biżuterii

Zwykły wpis

Zawsze zarzekałam się, że nigdy przenigdy nie zrobię żadnej biżuterii. Wszyscy naokoło robią, panuje jakiś szał na ręcznie wykonaną biżuterię, więc ja – zawsze pod prąd – właśnie nie będę tego robić. Ale że kobieta zmienną jest, złamałam się. Najpierw ktoś mnie poprosił, potem znowu ktoś mnie poprosił, potem ktoś zamówił, w końcu koleżanka powiedziała, że ma niepotrzebne szpilki, kamyczki i inne akcesoria do robienia kolczyków… Wzięłam je z ciekawości, pół dnia się głowiłam co do czego służy, wreszcie wczoraj zrobiłam kilka par kolczyków. Jakie wyszły, każdy widzi.

historia wiklinowego stolika

Zwykły wpis

Dawno temu przytargałam ze śmietnika (tak tak – dosłownie ze śmietnika) rozpadający się wiklinowy stolik. Postanowiłam mu pomóc. Stolik wyglądał tak:

Szorowanie, sklejanie i oplatanie nóg na nowo zajęło mi około dwa tygodnie.

Później, kolejne kilka dni wybierałam mu pasujący motyw i koncepcję wykonania.

Wielogłośnie, gdyż w wyborze pomagało mi wiele osób, wygrał motyw kawowy:

Po kolejnym tygodniu stolik był gotowy. Na kilku warstwach farby, po delikatnym potraktowaniu lakierem do spękań, nakleiłam motywy, a brzeg stolika wykończyłam ziarenkami kawy. Przez kilka tygodni stolik pachniał świeżą kawą 🙂 Świetnie sprawdza się na balkonie.